Polacy w sportach amerykańskich od lat próbują podbić ligi za oceanem. Niektórym udało się zapisać w historii NBA, NFL, NHL czy WNBA, stając się inspiracją dla kolejnych pokoleń.
Polacy w NBA – od pionierów po współczesnych koszykarzy
Historia Polaków w NBA nie jest długa, ale zdecydowanie ma kilka ważnych rozdziałów. Przez lata droga z polskich parkietów do najlepszej ligi świata wydawała się niemal nieosiągalna. Stopniowo jednak kolejni zawodnicy przecierali szlaki, pokazując, że także koszykarz wychowany w Polsce może znaleźć miejsce w NBA. Oficjalnie do tej pory w lidze występowali Cezary Trybański, Maciej Lampe, Marcin Gortat i Jeremy Sochan.
Pierwszym z nich był Cezary Trybański, który w 2002 roku podpisał kontrakt z Memphis Grizzlies i 15 listopada zadebiutował w NBA. Mierzący 218 cm środkowy nie zrobił za oceanem wielkiej kariery, ale jego znaczenie dla polskiej koszykówki trudno przecenić. W trakcie swojej przygody z NBA występował również w Phoenix Suns i New York Knicks. Był też graczem Chicago Bulls, jednak nie wystąpił w ich żadnym meczu. Łącznie rozegrał 22 spotkania.
Niedługo później pojawił się Maciej Lampe. W 2003 roku został wybrany w drafcie NBA z 30. numerem przez New York Knicks, choć ostatecznie nie zagrał w Nowym Jorku. Trafił do Phoenix Suns, gdzie w wieku 18 lat wystąpił w oficjalnym meczu jako najmłodszy gracz w historii klubu. Później reprezentował jeszcze New Orleans Hornets i Houston Rockets. W NBA rozegrał 64 spotkania, a jego najlepszym pojedynczym występem było 17 punktów przeciwko Milwaukee Bucks.
Największą karierę spośród pierwszych polskich graczy zrobił jednak Marcin Gortat. Wybrany w drafcie NBA w 2005 roku przez Phoenix Suns, do ligi trafił ostatecznie przez Orlando Magic. Początkowo musiał cierpliwie czekać na swoje szanse, ale z czasem stał się solidnym środkowym, a szczególnie dobrze zapisał się w historii Washington Wizards. Gortat spędził w NBA wiele sezonów, regularnie występował w pierwszej piątce i był jednym z najważniejszych polskich koszykarzy. W 2009 roku jako pierwszy Polak zagrał w finale NBA z Orlando Magic.
Po Gortacie na kolejnego Polaka w NBA trzeba było poczekać kilka lat. Zmienił to Jeremy Sochan, który w 2022 roku został wybrany przez San Antonio Spurs z dziewiątym numerem draftu. Tym samym stał się jednym z najwyżej wybranych polskich koszykarzy w historii. Jego droga była jednak inna niż poprzedników. Sochan urodził się w Stanach Zjednoczonych, dorastał między Polską a Wielką Brytanią i rozwijał się koszykarsko w amerykańskim systemie akademickim. Dzięki temu od początku był znacznie lepiej przygotowany do wymagań nowoczesnej NBA. W 2026 roku przeniósł się natomiast do New York Knicks, z którymi sięgnął po mistrzostwo NBA, a przed sezonem 2026/2027 podpisał roczny kontrakt z Portland Trail Blazers.
Pierwszy Polak w NBA i polskie nazwiska w drafcie
Tak jak wspomnieliśmy wcześniej, za pierwszego Polaka w NBA powszechnie uznaje się Cezarego Trybańskiego, który zadebiutował w lidze w 2002 roku. Jego przypadek jest o tyle ciekawy, że nie został wybrany w drafcie NBA. Trafił do Memphis Grizzlies jako zawodnik spoza naboru i tym samym przetarł szlak kolejnym polskim koszykarzom marzącym o grze za oceanem.
Pierwszym Polakiem wybranym w drafcie był Maciej Lampe. W 2003 roku New York Knicks sięgnęli po niego z 30. numerem, ale ostatecznie zawodnik nie rozpoczął kariery w Nowym Jorku. Trafił do Phoenix Suns, a później reprezentował również New Orleans Hornets i Houston Rockets. W tym samym naborze pojawiło się jeszcze jedno polskie nazwisko. Z 35. numerem Milwaukee Bucks wybrali Szymona Szewczyka. Polski środkowy nie doczekał się jednak oficjalnego debiutu w NBA.
Dwa lata później w drafcie znalazł się Marcin Gortat. Phoenix Suns wybrali go z 57. numerem, po czym zawodnik został oddany do Orlando Magic. Jak zaznaczyliśmy wyżej, to właśnie Gortat zrobił największą karierę spośród pierwszego pokolenia Polaków w NBA. Z czasem wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie, wystąpił w finale ligi i przez wiele sezonów był jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich sportowców za oceanem – podobnie jak Andrzej Gołota w boksie zawodowym.
Najwyższym wyborem w historii polskiej koszykówki pozostaje Jeremy Sochan. W 2022 roku San Antonio Spurs wskazali go z dziewiątym numerem. To był wyraźny przełom, ponieważ po raz pierwszy Polak został wybrany w pierwszej dziesiątce naboru. Sochan trafił do NBA po sezonie spędzonym w NCAA w barwach Baylor i od początku był postrzegany jako zawodnik o dużym potencjale, szczególnie ze względu na wszechstronność i grę w obronie.
Jeśli spojrzeć na polskie wybory w drafcie NBA, widać wyraźną różnicę między poszczególnymi pokoleniami. Lampe został wybrany z 30. numerem, Szewczyk z 35., Gortat z 57., a Sochan już jako dziewiąty. Sam wybór oczywiście nie gwarantuje kariery w najlepszej lidze świata, ale dla młodych zawodników jest ważnym sygnałem, że ich umiejętności zostały dostrzeżone przez kluby NBA.
Polacy w NFL – historia i najbardziej rozpoznawalne nazwiska
Historia Polaków w NFL jest dłuższa, niż mogłoby się wydawać. Jednym z pierwszych zawodników polskiego pochodzenia był Alex Wojciechowicz, który w 1938 roku został wybrany w pierwszej rundzie draftu przez Detroit Lions, a później zdobył dwa mistrzostwa NFL z Philadelphia Eagles. Wśród graczy urodzonych w Polsce ważne miejsce zajmują natomiast Czesław Marcol i Ryszard Szaro. Marcol z Opola od 1972 roku występował jako kicker Green Bay Packers, a w 1980 roku zdobył przyłożenie, które pozostaje jedynym takim osiągnięciem Polaka w NFL.
Najbardziej rozpoznawalnym polskim nazwiskiem w lidze jest jednak Sebastian Janikowski. Pochodzący z Wałbrzycha kicker został wybrany w pierwszej rundzie draftu NFL w 2000 roku przez Oakland Raiders. W najlepszej lidze futbolu amerykańskiego spędził aż 18 sezonów, wyrównał ówczesny rekord ligi kopnięciem z 63 jardów i jako pierwszy zawodnik urodzony w Polsce wystąpił w Super Bowl. To właśnie jego kariera najsilniej pokazała, że również sportowiec wychowany w Polsce może na stałe zadomowić się w NFL.
Polacy w NHL – hokeiści z Polski w najlepszej lidze świata
Historia Polaków w NHL nie jest tak bogata jak w przypadku innych hokejowych potęg Europy, ale kilka nazwisk na trwałe zapisało się w dziejach najlepszej ligi świata. Najważniejszym z nich jest Mariusz Czerkawski. Urodzony w Radomsku napastnik zadebiutował w NHL w 1993 roku i przez lata występował między innymi w Boston Bruins, Edmonton Oilers, New York Islanders czy Montreal Canadiens. To właśnie w barwach Islanders osiągnął najlepsze wyniki, stając się jednym z najskuteczniejszych polskich hokeistów w historii ligi. W 2000 roku wystąpił także w Meczu Gwiazd NHL, reprezentując zespół World All-Stars.
Drugim bardzo rozpoznawalnym Polakiem był Krzysztof Oliwa. Urodzony w Tychach zawodnik miał zupełnie inny styl niż Czerkawski. Jako twardo grający napastnik odpowiadał przede wszystkim za fizyczną walkę na lodzie. W NHL reprezentował kilka klubów, a największy sukces odniósł w 2000 roku, kiedy z New Jersey Devils zdobył Puchar Stanleya. Jego nazwisko do dziś jest jednym z najbardziej charakterystycznych polskich akcentów w lidze.
Polki w WNBA i innych amerykańskich ligach
Także Polki w WNBA mają swoją historię, a jej najważniejszą postacią pozostaje Małgorzata Dydek. Legendarna środkowa została wybrana z pierwszym numerem draftu w 1998 roku przez Utah Starzz, dwukrotnie wystąpiła w Meczu Gwiazd i przez lata należała do najlepszych blokujących ligi. W WNBA grały również Krystyna Szymańska-Lara, Agnieszka Bibrzycka oraz Ewelina Kobryn, która w 2014 roku zdobyła mistrzostwo z Phoenix Mercury. Polskie zawodniczki pojawiały się także w innych amerykańskich rozgrywkach.
Dlaczego Polakom tak trudno przebić się za oceanem
Droga polskich sportowców do NBA, NFL czy NHL jest trudna przede wszystkim ze względu na ogromną konkurencję. Amerykańskie ligi opierają się na bardzo rozbudowanym systemie szkolenia, a zawodnicy od najmłodszych lat rywalizują o miejsce w drużynach akademickich i zawodowych. Dla Polaka wyjazd za ocean często oznacza konieczność szybkiego przystosowania się do innego stylu gry, języka i kultury sportowej. Dochodzi do tego kwestia selekcji – kluby mogą wybierać spośród tysięcy zawodników, dlatego sam talent często nie wystarcza. Presja towarzysząca takim startom bywa ogromna, a sposoby radzenia sobie z nią opisaliśmy w poradniku o stresie przed meczem.
